Jak to dzień potrafi płatać figle. Dziś był przekrój nie tylko pogodowy, ale również emocjonalno uczuciowy. Dziś myślałam, że jednego wykładowcę po prostu „sieknę” , a drugi mega maksymalnie poprawił mi humor.
A wracając do tematu bloga, to muszę stwierdzić, że nasza przygoda się kończy. Jutro blog zostanie złożony do oceny, czyli koniec przymusowych trzydziestu wpisów. Teraz o ile będą dalsze wpisy, to już mogą mieć nieco inny charakter, bo np. będą króciutkie.
Na zakończenie, piękne zdjęcie, tak właśnie sielsko, anielsko,,, wspaniale!
W sobotę wybieram się na wesele, a że sukienki, to raczej nie moja domena, musiałam sobie coś znaleźć. I tu zaczęły się kłopoty, bo albo mi się nie podobało, albo było coś nie tak. A chciałabym wyglądać ładnie, czarująco, a zarazem całkiem tak zwyczajnie, nie do końca Księżniczkowo, ale bajkowo.
No ale do tej bajkowości to mi daleko. Niby jakąś sukienkę dzisiaj znalazłam, ale nie mam do niej butów. No zobaczymy, do soboty jeszcze kilka dni.
A to tak do porównanie ,,, wesele – bal,,, nie jest źle,,,
Dziś, jak co dzień dzwonił do mnie mój tato. W sumie to nie chciał nic konkretnego, zadzwonił zapytać co u mnie, tak bez żadnych zbędnych dodatków. Chciał tylko usłyszeć mój głos, bo od wczoraj nic się u mnie nie zmieniło.
Dlaczego o tym pisze?
Bo każda z nas jest taką małą Księżniczką tatusia.
Moja 3 letnia bratanica, na pytanie czyją jest córeczką odpowiada, TATUSIA.
I tak to już z nami jest, jesteśmy małymi córeczkami tatusia, a później zawsze zdarzy nam się po prostu kochanemu tatusiowi złamać serce…
'-Posłuchaj.Była sobie.. -Księżniczka? -Nie wiem,może prawdziwa królewna,a może nimfa.Czy to ważne?Niech będzie księżniczka. -Więc opowiadaj o tej księżniczce. -Słuchaj i nie przerywaj. Księżniczka żyła sobie w całkiem wygodnym pokoju na ostatnim piętrze wieży.Żyła sobie i marzyła o kwiatkach i s z m a t k a c h. Urozmaicała sobie czas czytaniem poezji i słuchaniem muzyki. -Po prostu była sobie,żyła i marzyła? -Tak.Aż pewnego wieczoru spotkała kogoś u wrót zamku. -Kto to był? -Och,zaraz się dowiesz,słuchaj tylko !Spotkała go,pocałowała i.. -I co ? -Są pocałunki,które kłamią,są pocałunki,które serce łamią. -Rymujesz. -Tak jakoś. -To twoje? -Nie wiem,może moje,a może gdzieś to przeczytałam.Ale tak właśnie było,to był zaczarowany pocałunek,bo od niego wszystko się zaczęło.Była noc wysrebrzona mrozem i śniegiem.Noc,gwiazdy i on.I księżniczka. (..)a potem przyszła wiosna.Zaczęła szaleć zieleń i rozszalało się jej serce,choć próbowała nad nim zapanować.Porą księcia,bo tak go nazwała w myślach,był wieczór,więc ona wciąż czekała na zmierzch,mimo że dawniej najbardziej lubiła poranki.Zapalała świecę i gdy byli razem ,cała komnata wirowała.Pewnego wieczoru przyniósł ze sobą i podarował jej piękny wiersz pełen miłosnych zaklęć.Były jeszcze inne wiersze i inne wieczory,i niecierpliwe czekanie na tego, o którym myślała,że jest jej księciem z bajki. -To koniec?Niesamowicie głupi. -Daj mi skończyć,stale przerywasz. -Ta twoja księżniczka jest horrendalnie głupia,tylko stale czeka i czeka.Poza tym,kto dzisiaj głuszy dziewczynę na wiersze i która daje się na to złapać? -Widocznie księżniczka trochę niedzisiejsza i to był najlepszy sposób,żeby zdobyć jej serce. -No dobra.To już koniec? -Wcale nie,bo kiedyś przyszedł taki wieczór,kiedy skończyła się poezja.. -I zagrały zmysły?Czy tak? -Prawie tak.Na szczęście księżniczka była na tyle rozsądna,że do niczego nie doszło.Książę wyszedł obrażony. -Wtedy czar prysnął i wreszcie obudziła się ta twoja księżniczka? -Wcale nie,bo ona nadal go kochała i wierzyła,że wróci. -Fantastyczna idiotka!I doczekała się w końcu? -Doczekała,ale nie tego czego pragnęła.Zobaczyła go z inną.Już nie był księciem.Świat marzeń legł w gruzach, a jednak nadal go kochała. - Lubię słuchać jak ludzie komplikują sobie życie. Co było dalej? -Dalej był smutek.Minęła wiosna,przyszło lato oszałamiające kolorami i słońcem,pełne zabaw i radości.Wielu młodych ludzi przewijało się przez zamkowe sale,ale ona chciała mieć przy sobie tylko księcia..Łzy i rozpacz przyszły z jesienną szarugą.Wszyscy już zapomnieli o tym,że kiedyś był przy niej książę,tylko ona nie mogła o nim zapomnieć. -To już koniec? -Chyba tak,chociaż można by ciągnąć tę historią dalej,bo ona wciąż ma masę kłopotów i smutków, a jej zielone oczy są pełne łez. -Dziwna ta twoja bajka-niebajka,ale dobrze się jej słuchało.Kim ty właściwie jesteś ? -Kim ja jestem?Może tobą,a ty mną?A może obie jesteśmy księżniczkami?Może ta bajka-niebajka była naprawdę. -Więc opowiedziałaś to wszystko o sobie.Po co ? -Może po to,żeby otrząsnąć się z tej historii,a może dlatego,że znów jest jesień,a ja mam zielone oczy i .. czekam.'
Niedługo zakończy się czas KSIĘŻNICZEK, może zacznie się jakiś inny,,,
Już dawno, dawno temu, Vit B. przesłała mi te oto zdjęcie.
Bo jakże mogłoby zabraknąć księżniczek z bajek Disneya? Chyba większość z nas, niezależnie od płci zna mnóstwo bajek z udziałem Księżniczek, które zekranizowane.
Tak się teraz zastanawiam, i zwrócił na to uwagę też Gargamel ( a miałam już o nim nie wspominać), że wszystkie te Księżniczki, które były dobre musiały mieć faceta. Te złe, zgorzkniałe były starymi pannami najczęstszej. Czyż to nie jest ciekawe spostrzeżenie? I uważam, że tłumaczenie się co do zdecydowania się na bycie singlem przez całe życie, jest hm… nie dokończę jakie.
Vit B. zauważyła jeszcze, że księżniczki z Diseya, mają zawsze fryzurę doskonałą. Fryzjera zatem zazdrościmy.
14-go maja na tym blogu ma być minimum 30 wpisów. Na dzień dzisiejszy jest 21, dobrze, że do daty końcowej zostało mi 9 dni.
Hm… ma być księżniczkowo, a wcale dziś księżniczkowego nastroju nie mam. Zaczęłam się uczyć, w wolnych chwilach sprawdzam doktorat tematycznie dość wysublimowany: o więziennictwie.
Dzień podobny do drugiego, czekam kolejnego spotkania,,,I tak nic,,, dziś jakoś tak nijak,,, szukam,,, znajduję,,, gubię,,, jestem,,, później mnie nie ma,, ty też,,, jesteś,,, taki nijaki,,, czasami bardziej jakiś,,, niezrozumiały,,, ale,,, mój,,, w myślach,,, nie myślach,,, w wieczorach,,, autobus,,, starówka,,, miło,,, czasami mniej,,, nie idealnie,,, idealności nie ma,,,
Tu miejsce na fragment rozmowy z osobnikiem, o którym wspomniałam wcześniej:
On: myślę, że Gargamel to typ wędkarza, który po złowieniu wypuszcza
Ja: kurde, uświadomiłeś mi, że wielu znam gargameli w takim razie:)
On: ale prawdziwy jest tylko jeden..można zorganizować casting ;d
TO JAK ZE SMERFETKĄ, NIBY WIELE A JEDNA
Z całą pewnością Smerfetkę można więc zaliczyć do Księżniczek i to w dość wyjątkowy sposób. Musi być ich wiele, żeby ród smerfów się rozrastał, ale wciąż znamy tylko jedną! Tę wyjątkową !
(zdanie o Gargamelu: znamy się kilka lat, choć przez ostatnie lata kontakt nasz był znikomy.)
Nie wiem czy zabrakło czasu, chęci czy zapału. Pomysłów i materiałów z Seri „Księżniczki” mam dużo, ale zawsze pojawia się jakieś „ale”.
Do podjęcia kolejnych starań wpisywania nowych notek zainspirowała mnie jedna rozmowa, którą odbyłam ostatnio, z pewnym znajomym. Jego sylwetkę przybliżę w przeciągu kilku dni. Nasza rozmowa była długa i owocna, więc będzie zapewne w większości upamiętniona na blogu. Dam mu Nick: Gargamel, później będzie też wytłumaczenie i ewentualna zmiana, jeśli się tylko tej osobie nie spodoba.
Tematycznie dziś będzie krótko. W naszej rozmowie, przeprowadzonej 8 kwietnia padło takie zdanie:
„- Dziś mężczyźni nie marzą o księżniczkach. Chcą zostać prezydentami i mieć pierwsze damy. Takie znaki czasu.
- to jaką byś chciał pierwszą damę :)
- pełna współczucia i zrozumienia dla sytuacje że nie jestem prezydentem”.